Na temat wyborów napisałem całkiem spory artykuł w swojej Gildii. W skrócie można powiedzieć, że największym przegranym tych wyborów jest polska demokracja. I osobiście coraz bardziej zastanawiam się nad jej sensownością w takim, a nie innym wydaniu. Teoretycznie niska frekwencja powinna dawać większe znaczenie głosom osób uświadomionych w sprawach politycznych. W praktyce znowu 65% zgarnęły bezideowe molochy władzy (PO-PiS), a kolejne 15% ich postkomunistyczne przystawki (PSL-SLD). Cieszy mnie osobiście klęska ugrupowania Palikota, które działa na rzecz wielu krajów i organizacji, ale na pewno nie na rzecz Polski. Sukces Nowej Prawicy to drugi pozytywny akcent tych wyborów. Co prawda nie głosowałem na te ugrupowanie (jestem nacjonalistą, więc wybrałem Ruch Narodowy, jedną z niewielu partii propolskich, które w tych wyborach startowały), ale serdecznie mu sprzyjam, ponieważ daje nadzieję na zmiany. Oby w kolejnych wyborach Nowa Prawica zgarnęła dwa razy więcej punktów procentowych, a Ruch Narodowy przekroczył próg wyborczy - to takie moje dwa "życzenia"

.
W eurowyborach mieliśmy jeszcze jeden ważny precedens - co siódmy poseł będzie eurosceptykiem w nowej kadencji. I dobrze, bo Unia Europejska całkowicie zatraciła swoje korzenie i stała się wrzodem na organizmie europejskim - to przykre, bo byłem kiedyś optymistycznie nastawiony do tej organizacji, ale niestety okazała się zbyt utopijną.