Początkowy atak prosty, odparty z minimalnymi stratami.
Duża ilość wojsk przeciwnika i brak strzelców nie pozwala na walkę wojskiem początkowym.
Mała ilość złota w spichrzu stawia nas przed trudnym wyborem. Kogo szkolić?
Po dłuższej chwili odnajduję złoża rudy złota, ale w sporej odległości od bazy.
Na początek, jak najszybciej buduję linię produkcji pancerzy- w spichrzu jest 10 niewyprawionych skór. Dziesięciu łuczników będzie stanowić wartościowe uzupełnienie dość silnych pozostałych oddziałów. Oczywiście w międzyczasie stawiam również budynki żywnościowe.
Na południu sojusznik szkoli całkiem pokaźną armię. Niestety, około 45 minuty prowokuje wroga, który jest o wiele potężniejszy. Jeśli nie otrzyma pomocy, zginie.
Ruszam swoimi oddziałami w sukurs. Nie ponosząc większych strat, udaje mi się znacząco wspomóc alianta i pokonać napastników.
Reszki armii wroga po kilku minutach przestają istnieć.
To koniec?
Nie, za rzeką czeka na nas równie groźny przeciwnik, a nasi towarzysze z południa praktycznie nie mają żołnierzy. Wszystko w naszych rękach (mieczach i strzałach).
Złoto jednak się przyda. Potrzebujemy więcej wojska.
Łucznicy będą wspomagać mieczników i kawalerię.
Dodatkowe 3 plutony po 12 żołnierzy to wystarczająca siła do ataku.
Najlepiej nie przekraczać na razie rzeki i wyciągać wroga na naszą stronę.
Nie trwało to długo, gdy nie został żywy żaden z żołnierzy nieprzyjaciela.
Jeszcze tylko zburzenie budynków i…
Victory!
I znowu dziwne warunki zwycięstwa. Zdecydowanie należałoby je poprawić, bo tak pozostaje spory niedosyt, a mapa dość ciekawa.
Czas 1:11. Statystyka- utraconych- 11, pokonanych- 262.