Więc sprawa wygląda tak: gram sobie w przerobioną na moje potrzeby mapę z 20 misji, w nic więcej nie ingerowałem - mianowicie odciąłęm tylko dostęp przeciwnika do mnie ('zburzyłem wiszące' mosty po obu stronach i 'zdeformowałem' most przy głównym wyjściu tak by przeciwnik nie mógł się przedostać na drugą stronę. Moim celem było zbudowanie dużego miasta i nie chciałem by wróg mi w tym przeszkadzał. Wszystko elegancko sie buduje, gdy po 5h i 30min dostaje wiadomość, że moje zabudowania zostały zaatakowane... Szukam wroga na swoim terytorium ale go nie ma. Zauważyłem palącą się winnicę. Stała jakgdyby nigdy nic z wyjątkiem tego, że cały czas było słychać uderzenia mieczem w budynek (nie pojedyncze a masowe) i spadek 'wytrzymałości' budynku. Kazałem naprawiać budynek, budowniczy bez żadnego problemu obchodzili budynek dookoła i naprawiali usterki, nikt nie ginął i wogóle jakby napastników nie było! (budowniczy z nikim sie nie mijali ani nie byli atakowani) wogóle podczas całej tej akcji żaden z mieszkańców nie ucierpiał, ale to nie koniec. Wyszkoliłem łucznika (pierwszy z rekrutów co ciekawe po wyjściu ze szkoły poszedł bezpośrednio do nieszczęsnej winnicy i jakby...'wszedł do środka...i siedział tam dopóki nie zniszczono budynku, potem stał bezczynnie, drugi dopiero poszedł do warowni i tam stał sie łucznikiem) i chciałem go wysłać w ten dziwny teren (nie miałem żadnego wojska, był on pierwszą wyszkoloną jednostką) Gdy wyszedł z warowni, momentalnie stracił herb (proporzec królweski) i samoczynnie podążył w stronę atakowanej winnicy. Gdy patrzyłem w okienko liczebności oddziału był on sam! (mimo to nie trzymał herbu), podszedł pod sam budynek i ... zaczął w niego strzelać... Miałem jako takie panowanie nad nim, mogłem mu kazać iść w jakieś miejsce, ale zaraz po dojściu do niego - w tył zwrot i wracał do ostrzeliwania winnicy z najbliższej odległości. Mało tego w między czasie przyszedł chłop z drugiej winnicy i zaczął... ścinać winogrona kosą jakby ścinał siano! Tyle tylko, że ścinał je non stop, bez jakiejkolwiek przerwy. Jakby tego było mało po jakimś czasie gdy naciśnąłem łucznika lewym przyciskiem myszy, w okienku liczebności oddziału było już rzekomo koło 100 łuczników (gdzie cały czas był tylko on jeden) straciłem nad nim totalne panowanie, a gdy nacisnąłem na niego prawym przyciskiem, pokazało mi się okienko również koło 100 jednostek ale piechura z mieczem i w dodatku przeciwnika (czarny kolor)

(oczywiście zero kontroli)
Dołączam screeny. Na jednym widzimy łucznika nad winnicą strzelającego własnie w ten budynek, a po przeciwnej stronie winnicy widzimy dwóch chłopów - jeden zbiera winogrona a drugi je....rżnie

Drugi screen przedstawia to co wyskoczyło przy naciśnieciu na łucznika prawym przyciskiem.
http://qlimax88.w.interia.pl/K&M1.jpg
http://qlimax88.w.interia.pl/K&M2.jpg
I niech mi tu ktoś wytłumaczy 'O CO TU CHODZI'
Pozdrawiam
P.S.
(podczas pisania tego tekstu jak i samej gry nie zginął żadne podwładny

)