Ja nie twierdzę, że to błąd w grze. Myślę, że jest to celowe. Same jednostki ratuszowe słuchają rozkazów wolniej, bo to są najemnicy, nieokrzesańcy, zwykli chłopi, czyli ludzie zdezorganizowani. A to, że normalne jednostki wariują to wpływa tak na nich obecność tych buntowników (tak to nazwijmy). Po prostu tego nie widać w grze, bo taka gra, taki klimat. Musimy sobie to wyobrazić. Masa chłopów stojących na przeciwko zagrożenia, bo nie oszukujmy się - rebeliant to zwykły hodowca, włóczęga to co prawda żołdak na koniu, ale nie umie na nim jeździć, o pachołka można się kłócić - ni to rekrut ni żołdak o głosie piechura z lancą, ale widać, że ubogi chłop z procą, barbarzyńca to nieokrzesany wojownik, słucha siebie, nawet w kampanii była mowa w liście po pokonaniu barbarzyńców, że ich plemiona kłócą się teraz między sobą, a więc... Masa chłopów stojących na przeciwko zagrożenia, każdy słabo wyszkolony i psychicznie i fizycznie. Wróg nadchodzi. W ich oczach widać strach. Już nie stoją w szeregu, rzucają się w popłoch, rozpaczliwie wprowadzają w szeregi całego wojska (właśnie tego profesjonalnego też) chaos. Następuje dezorganizacja. Dowódca traci kontrolę nad oddziałem. Tak to sobie wyobrażam. Myślę, że to było celowe zagranie twórców gry. To tyle.
